Badania prowadzone przez zespół z North Carolina State University rzucają nowe światło na to, co może mieć znaczenie u części osób z przewlekłym bólem i objawami przypisywanymi fibromialgii.
W badaniach uczestniczyli m.in. dr Breitschwerdt oraz dr Mozayeni.
Analizowano pacjentów reumatologicznych, w tym osoby z rozpoznaniem fibromialgii.
Wyniki otwierają ważne pytania badawcze:
specjalistycznych metod.
Co ważne, wykorzystano metody diagnostyczne znacznie bardziej zaawansowane
niż standardowe badania dostępne w zwykłym laboratorium.
To właśnie dlatego pojawia się pytanie:
Czy u części pacjentów diagnozowanych jako fibromialgia może współistnieć niewykryta infekcja?
Drętwienie.
Pieczenie skóry.
Mgła mózgowa.
Zaburzenia czucia.
Bóle neuropatyczne.
Problemy z widzeniem.
Objawy, które pacjenci często słyszą, że są „od stresu” albo „psychosomatyczne”,
mogą wymagać znacznie szerszego spojrzenia.
To, że czegoś nie widać w podstawowych badaniach, nie oznacza, że pacjentowi nic nie jest.
Nie chodzi o to, żeby każdą fibromialgię uznać za Bartonellę.
Chodzi o coś znacznie ważniejszego, o prawo do szukania przyczyny.
Jeżeli u części pacjentów rzeczywiście występują trudne do wykrycia zakażenia,
warto o nich pamiętać podczas diagnostyki różnicowej.
Bo diagnoza nie powinna być końcem poszukiwań.
Powinna być początkiem pytań.
Fibromialgia nie jest „nową modą” ani przejściowym trendem.
To dziesięciolecia walki pacjentów o uznanie cierpienia,
którego często nie widać w standardowych badaniach.
Już w 1815 roku opisywano objawy określane jako „reumatyzm tkanek miękkich”.
W 1904 roku Sir William Gowers wprowadził termin fibrositis, zakładając,
że przyczyną jest stan zapalny.
W 1976 roku dr Yunus i dr Hench wprowadzili nazwę fibromialgia.
Nazwa odnosi się do:
FIBRA
włókno
MYO
mięsień
ALGIA
ból
W 1992 roku fibromialgia została oficjalnie uznana przez WHO jako jednostka chorobowa.
Przez lata pacjentom sugerowano, że problem może leżeć przede wszystkim w psychice, szczególnie gdy morfologia czy RTG nie wykazywały wyraźnych zmian.
Dziś fibromialgię wiąże się m.in. z centralną sensytyzacją – zaburzoną regulacją
przetwarzania bodźców bólowych przez układ nerwowy.
System alarmowy organizmu może reagować zbyt mocno.
Dotyk może boleć.
Hałas może męczyć.
Światło może drażnić.
A ból może stać się codziennością.
Nie istnieje jedna tabletka, która trwale usuwa fibromialgię.
Stosuje się m.in. leki wpływające na przewodzenie i przetwarzanie sygnałów bólowych,
takie jak pregabalina, duloksetyna czy amitryptylina.
Standardowe leki przeciwzapalne często nie przynoszą oczekiwanej ulgi,
ponieważ mechanizm fibromialgii nie jest typowym stanem zapalnym stawów.
Problem polega jednak na tym, że leczenie objawowe nie zawsze daje pacjentowi
wystarczającą poprawę.
A życie z przewlekłym bólem potrafi oznaczać kolejne leki,
kolejne skutki uboczne i kolejne próby znalezienia choć odrobiny ulgi.
Nie każda fibromialgia oznacza infekcję.
Ale każda osoba z przewlekłym, niewyjaśnionym bólem zasługuje na to,
żeby jej objawów nie zbywać jednym słowem.
Bo pacjent potrzebuje nie tylko nazwy swojej choroby.
Potrzebuje odpowiedzi na pytanie: DLACZEGO?