Europejski Dzień Praw Pacjenta? A dla mnie to dzień dobrych żartów! 
Kochani, dzisiaj 18 kwietnia obchodzimy Europejski Dzień Praw Pacjenta.
Brzmi dumnie, prawda?
A dla mnie, jako pacjentki chronicznej i wieloletniej, która na co dzień zderza się z brutalną chorobą szczególnie w temacie boreliozy i koinfekcji te hasła to czysta fikcja.
Przedstawiam Wam 14 wzniosłych punktów Europejskiej Karty Praw Pacjenta w zestawieniu z tym, jak wygląda nasza rzeczywistość:
1. Prawo do profilaktyki 
Państwo ma realny obowiązek organizować badania i działania zapobiegające chorobom.
A jak jest? Państwo woli, żebyś była nieświadoma. Brak rzetelnych akcji informacyjnych o realnych zagrożeniach i koinfekcjach. Zamiast zapobiegać, udają, że problemu nie ma, dopóki pacjent
nie wyląduje w rozsypce.
2. Prawo dostępu do opieki 

Usługi medyczne mają być dostępne dla każdego. Śmiech na sali. Spróbuj dostać się do specjalisty, który faktycznie zna się na rzeczy, a nie tylko odhacza pacjentów. Brak rehabilitacji, brak realnego wsparcia na NFZ. Jesteś zostawiona sama sobie, chyba że masz gruby portfel na prywatne kliniki. 

3. Prawo do informacji 
Musisz mieć jasne dane o stanie zdrowia. Tymczasem system karmi Cię kłamstwami. Wyniki są interpretowane pod przestarzałe schematy, diagnozy są błędne, a Ty słyszysz, że to „hipochondria”. Jak masz korzystać z usług medycznych, skoro oni sami zakłamują to, co Ci dolega? 
4. Prawo do wyrażenia zgody 

Masz prawo współdecydować o leczeniu. Ale żeby zdecydować, musisz znać prawdę.
Jeśli lekarz zataja przed Tobą istnienie koinfekcji lub nowoczesnych metod leczenia, to Twoja zgoda na standardowe, nieskuteczne leczenie jest gówno warta, bo została wymuszona brakiem pełnej wiedzy. 
5. Prawo do swobodnego wyboru 

Masz prawo wybrać metodę leczenia. Spróbuj jednak wybrać coś poza skostniałym protokołem,
to od razu patrzą na Ciebie jak na wariatkę. Wybór istnieje tylko na papierze w praktyce jesteś zmuszana do brania tego, co akurat mają w cenniku NFZ, nawet jeśli to nie działa. 
6. Prawo do prywatności i poufności 

Twoje dane medyczne powinny być święte. A w rzeczywistości? Idziesz do lekarza i często czujesz się oceniana, a Twoja historia choroby bywa powodem do kpin za zamkniętymi drzwiami gabinetów. Prywatność kończy się tam, gdzie zaczyna się etykieta „trudnego pacjenta”, którą system przykleja Ci na czoło, gdy tylko zaczniesz zadawać niewygodne pytania. 

7. Prawo do poszanowania czasu pacjenta 

Pomoc ma być udzielona szybko. To jest największy żart. Kolejki do specjalistów zajmują miesiące, a przy boreliozie czas to zdrowie i sprawność. Czekasz na wizytę, podczas gdy bakterie sieją spustoszenie w Twoim organizmie. Poszanowanie czasu? Oni mają czas, Ty go nie masz. 
8. Prawo do poszanowania standardów jakościowych 

Masz prawo do opieki na najwyższym poziomie, zgodnie z aktualną wiedzą. Jakiej wiedzy?
Tej sprzed 30 lat? Standardy jakościowe w leczeniu boreliozy w tym kraju leżą i kwiczą.
Ignorowanie nowych badań i koinfekcji to nie jest wysoka jakość to jest medyczne średniowiecze. Skoro dzisiaj ,,ważni ludzie" nie wiedzą ile jest 7 razy 9, to nie oczekujmy od nich zrozumienia skomplikowanej biologii krętka. 
9. Prawo do bezpieczeństwa 

System ma Ci nie szkodzić. A co robią błędne diagnozy? Co robią lata faszerowania lekami na zupełnie inne choroby (stwardnienie rozsiane, depresję, RZS), bo nikt nie chciał sprawdzić boreliozy? To jest bezpośrednie narażanie pacjenta na niebezpieczeństwo i trwały uszczerbek na zdrowiu przez zaniedbanie. 
10. Prawo do innowacji 

Dostęp do nowoczesnych leków i procedur. Zapomnij. Jeśli coś nie jest klepnięte przez urzędników 10 lat temu, to dla nich nie istnieje. Pacjenci z boreliozą muszą szukać innowacji na własną rękę,
za własne pieniądze, często za granicą, bo polski system boi się wszystkiego, co wykracza poza stary schemat. 

11. Prawo do unikania niepotrzebnego cierpienia i bólu 

Lekarz musi walczyć z Twoim bólem. Ale jak masz nie cierpieć, skoro lekarz twierdzi, że ból wędrujący to Twoja wyobraźnia? Ignorowanie fizycznego cierpienia pacjenta z boreliozą to norma. Zamiast realnej pomocy, dostajesz skierowanie do psychiatry, bo system nie potrafi (lub nie chce) zająć się przyczyną Twojego bólu. 


12. Prawo do indywidualnego podejścia 

Leczenie ma być pod Ciebie. Realia? Leczenie taśmowe. Masz mieścić się w tabelkach i sztywnych ramach. Jak Twój przypadek jest skomplikowany, to stajesz się problemem, którego najchętniej by się pozbyli z gabinetu. Nikt nie patrzy na Ciebie jako na człowieka jesteś tylko numerem statystycznym, który psuje wyniki. 
13. Prawo do składania skarg 

Co z tego, że możesz się poskarżyć, skoro rączka rączkę myje? Skargi na opieszałość czy błędy
w diagnostyce boreliozy są często odbijane jak piłeczka. Pacjent vs. System to walka Dawida z Goliatem, gdzie system ma wszystkie narzędzia, żeby Twoją skargę zamieść pod dywan. 

14. Prawo do uzyskania odszkodowania 


Jeśli doznałaś szkody należy Ci się rekompensata. Powodzenia w sądach. Udowodnienie szkody wynikającej z wieloletniego błędnego leczenia boreliozy to droga przez mękę, na którą większość chorych nie ma siły ani pieniędzy. Państwo umywa ręce od odpowiedzialności za zniszczone życie tysięcy ludzi. 

