Dlaczego pacjenci z boreliozą szukają pomocy poza systemem medycznym?
Ciekawy głos w tej sprawie zabrała prof. Holly Ahern, mikrobiolog z Nowego Jorku, badaczka diagnostyki boreliozy i członkini amerykańskich zespołów eksperckich zajmujących się chorobami odkleszczowymi.
Jej zdaniem wielu pacjentów szuka „alternatywnych metod leczenia” dlatego,że system medyczny często ich zawodzi.

Kilka faktów o boreliozie:

Na Świecie rocznie diagnozuje setki tysięcy przypadków rocznie.

U znacznej części pacjentów objawy utrzymują się miesiące lub lata.

Mniej niż połowa chorych pamięta ukąszenie kleszcza.

40% pacjentów nigdy nie zauważa rumienia.

Tylko około 10% rumieni ma klasyczny „bull’s-eye”

To oznacza, że jeden z najczęściej powtarzanych mitów, że boreliozę łatwo rozpoznać po charakterystycznym rumieniu po prostu nie odpowiada rzeczywistości.

Problemem są także testy diagnostyczne.
Już 40 lat temu naukowcy wskazywali, że dostępne testy nie są wystarczająco czułe.
Mimo to do dziś opieramy diagnostykę na tych samych metodach.

dodatnie wyniki bywają uznawane za „fałszywie dodatnie”,

ujemne wyniki nie wykluczają choroby.

Objawy boreliozy są bardzo różnorodne i mogą wyglądać inaczej u kobiet i mężczyzn.
Kobiety rzadziej mają rumień i dodatnie testy, a częściej doświadczają objawów takich jak:
• przewlekłe zmęczenie
• bóle głowy
• kołatanie serca
• światłowstręt
• zaburzenia pamięci
• objawy neurologiczne i psychiatryczne

Mężczyźni częściej otrzymują diagnozę i leczenie.

Kobiety częściej są odsyłane od specjalisty do specjalisty.

Standardowe leczenie zakłada krótkie podanie jednego antybiotyku.
Jednak bakteria Borrelia ma bardzo złożone mechanizmy przetrwania i nie zawsze reaguje na takie leczenie.
Prof. Ahern podkreśla jedno:

Potrzebujemy więcej niezależnych, dobrze zaprojektowanych badań nad boreliozą.

Potrzebujemy także aktualizacji wiedzy medycznej na temat tej choroby.

Borelioza nie zawsze jest łatwa do wykrycia

Nie zawsze jest łatwa do wyleczenia.